Przez moje ręce i serce przepływa tysiące ludzkich historii,
jedna po drugiej zapisane w ciele, upchane w tkankach, zepchnięte w najodleglejsze zakamarki komórek.
Wywołane do regulacji, uwolnienia, czy jak to nazywają niektórzy uzdrowienia, przez czas, lub kolejne trudne wydarzenie w życiu.
To takie cenne mieć świadomość, że wszystko, co nam się wydarza, jest DLA NAS. Jeśli nauczymy się patrzeć na to z poziomu serca*, będziemy mogli szybciej i bezpowrotnie wychodzić ze stanów chorobowych i dysfunkcji ciała, oraz zaburzeń układu nerwowego.
- Patrzeć z poziomu serca tzn. NIE OCENIAĆ i NIE INTERPRETOWAĆ tego, co się wydarza. Jak to zrobić, skoro nauczeni jesteśmy od dzieciństwa funkcjonować w ten właśnie sposób – oceny, porównań i interpertacji…
Po pierwsze nauczyć się osiągać tzw. STAN WZORCOWY CIAŁA, czyli stan rozluźnienia mięśni i tkanki, który jest stanem bezpiecznym. Jest to podstawa niemalże całej mojej pracy. Doświadczamy tego w czasie weekendowych i 5cio dniowych warsztatach pracy z ciałem, uczymy się tego w czasie Twórczej Wizualizacji – gdzie zdobywamy wiedzę i narzędzia do budowania nowych połączeń neuronalnych między mózgiem ssaka i korą nową, poprzez pracę z klientami metodą Terapii Czaszkowo-Krzyżowej (mobilizację tkanki i uruchomienie przepływu płynu mózgowo rdzeniowego, oraz pracę z nerwem błędnym i szwami czaszkowymi), poprzez zajęcia TRE®, gdzie uczymy się uruchamiać drżenia neurologiczne, uwalniające stres i napięcie z ciała.
Jest wiele metod by uzyskać dostęp do poczucia bezpieczeństwa w ciele, a co za tym idzie ZAUFANIA do własnych DECYZJI i impulsu by DZIAŁAĆ. Ważne by każdy znalazł ku temu SWOJĄ ścieżkę i metodologię.
Ten stan, to baza pod pracę z POZIOMU SERCA, czyli patrzenia na rzeczywistość i zdarzenia z poziomu tu i teraz, a nie skryptów zachowań i reakcji jakie mamy zapisane w ciele.
Bo jeśli ciało, układ nerwowy doświadczyło zdarzenia, które były za trudne do „pomieszczenia”, do przeżycia, to wykształciło sobie mechanizmy obronne, by daną sytuacje przetrwać -np. wyłączając czucie, zatrzymując je.
To tak jakbyśmy kiedyś, na skutek trudnych doświadczeń tj. np . permanentny brak uwagi ze strony rodziców, doświadczanie przemocy od opiekunów, wypadek samochodowy, strata bliskiej osoby, trudny poród podpisaliśmy ze sobą pakt o nieczuciu, zamrożeniu pewnych emocji. Zabierając sobie do nich dostęp na tamtem moment chroniliśmy siebie. Jednak gdy to zagrożenie mija, mechanizm(pakt) działa dalej.
Działa i ujawnia się w codziennych sytuacjach i relacjach. Nazywam to „naciskaniem guzików”. Gdy zauważysz, że reagujesz nieadekwatnie do sytuacji, to sygnał, że dana osoba/chwila uruchamia „twój guzik”, czyli miejsce, w którym kiedyś zatrzymałeś emocje, pewien stan ciała
PRZYKŁAD:
Sytuacja gdy Córka przychodzi w odwiedziny do swojej Mamy, na niedzielny obiad.
CÓRKA: Mamo udało mi się, przyjeli mnie do grupy teatralnej!
MAMA: A kiedy Ty dziecko znajdziesz na to czas? Przecież masz juz tyle obowiązków.
C: No tak! Znowu źle – wychodzi urażona – najczęściej z poczuciem niespełnienia oczekiwań, braku akceptacji dla własnych marzeń i zerowego poczucia wsparcia ze strony Mamy.
Nie ma obiadu, nie ma kontaktu w relacji. Mama zostaje z nalaną zupą, a Córka płacze w swoim domu, karmiąc się myślami, że jest „jak zawsze”.
Co się wydarzyło?
Córka podzieliła się ważnym wydarzeniem ze swojego życia, czymś z czego była mega dumna. Najwyraźniej z OCZEKIWANIEM, że będzie doceniona lub pochwalona
MAMA: zatroskana o córkę i z wiedzą o jej aktywnym trybie życia, zapytała z INTENCJĄ troski i ciekawości o jej życiowy balans
OCZEKIWANIE – zawsze rodzi rozczarowanie, często również jest tak, że wywodzi się ze SKRYPTU, czyli zapisu z przeszłości. W tym wypadku Córka, ma SKRYPT braku uwagi ze strony otoczenia, zauważenia jej Talentów. Wychowana została przez Babcie, bo rodzice musieli pracować i nie mieli czasu na uczestniczenie w rozwoju swojej córki. w obliczu tej sytuacji Córka wykształciła sobie SKRYPT spektakularności, czyli robienia rzeczy, dzięki którym będzie zauważona przez Rodziców(Mamę).
Dlatego córka, przez całe życie próbuje być zauważona:
- wśród znajomych ( mając wyjątkowe hobby i używając go do budowania relacji- opartych na aktywności, a nie bliskości)
- w relacjach partnerskich przerzuca oczekiwanie na drugą osobę, obarczając ją obowiązkiem ciągłej uwagi, pochwał i komplementów. Jeśli tego nie ma – związek się rozpada.
- w pracy osiągając sukcesy, które dają jej możliwość bycia ZAUWAŻONĄ, więc często rezygnuje z życia rodzinnego, na rzecz budowania poczucia wartości na gruncie zawodowym.
W CIELE wielokrotny stan smutku i żalu, a nawet rozczarowania który doświadczała latami spowodował tzw. zamknięcie klatki piersiowej , poprzez skulenie ramion do środka, oraz odcięcie się od miednicy (potrzeb). Za każdym razem gdy pojawia się sytuacja dająca możliwość skontaktowania się z zatrzymanymi w ciele emocjami smutku i żalu, odzywa się również ciało. U każdego inaczej, bo inna w tym ciele historia. Akurat u Córki były to częste choroby płuc, bóle pleców, kłucie w sercu, budzenie się ok 1 w nocy, częsty kaszel.
Odcięcie się od miednicy skutkowało brakiem możliwości czerpania przyjemności z aktu seksualnego i bolesne miesiączki.
Córka po pracy z autoregulacją swojego organizmu, stała się spokojniejsza w środku, przestała mieć bóle w okolicach serca, a budzenie w środku nocy przestało mieć miejsce. Zaczęła być świadoma momentów w których uruchamia skrypt oczekiwań i dzięki temu zaczęła budować świadome relacje i zapraszać do nich bliskość. Znalazła też balans między życiem zawodowym i osobistym ( przestała dawać z siebie 300% w pracy, zachowując przy tym poczucie dobrze wykonanej pracy i zadowolenie klientów), co stworzyło miejsce na życie osobiste. Obserwując pracę Córki i to jakie jakości zaczęła tworzyć w relacjach, myślę, że znalezienie partnera to kwestia czasu…
Dla Córki, wejście w STAN WZORCOWY CIAŁA, daje możliwość wejścia w relacje BEZ OCZEKIWAŃ, czyli w opisywanym tutaj przypadku. Usłyszeć intencje zatroskanej Mamy, a nie uruchamiając skrypt, kontaktujący ją ze skumulowanym smutkiem i żalem.
PRZYKŁAD cd.:
CÓRKA: Mamo udało mi się, przyjeli mnie do grupy teatralnej!
MAMA: A kiedy Ty dziecko znajdziesz na to czas? Przecież masz juz tyle obowiązków
C: Mam to prawda, ale zawsze o tym marzyłam 🙂 Jestem z siebie dumna! I chciałam się z Tobą podzielić, bo to dla mnie ważne.
Siadają i zjadają jeszcze ciepłą zupę. Niedziela mija bardzo przyjemnie.
Przez moje ręce i serce przepływa tysiące ludzkich historii,
jedna po drugiej zapisane w ciele,
upchane w tkankach, zepchnięte w najodleglejsze zakamarki komórek.
Jestem w nieustannym zachwycie możliwości naszego ciała do autoregulacji i ilości metod jakie są w dzisiejszych czasach dostępne.
Cieszę się, że wracacie do poczucia bezpieczeństwa w ciałach i w życiu.
Dziękuję za wasze maile i telefony opisujące zmiany i poprawę jakości w codzienności.
pozdrawiam
Ada Stolarczyk